mandarynki i limonki

mandarynki i limonki

środa, 11 marca 2015

Serialowy szał - kryminały



 

TV zasypuje nas masą seriali, cześć z nich , brrr, aż włos się jeży na głowie, bardziej człowiek boi się je człowiek oglądać niż oglądając. Niektóre z nich mam wrażenie obrażają swoją głupotą widza. Może w tych serialach chodzi o to, aby podać widzowi coś przy czym nie będzie musiał myśleć? Każdy może oglądać co chce i jeśli takie seriale utrzymują się i nagrywane są kolejne sezony, to z całą pewnością mają rzesze widzów. I ok, wszystko jest podobno dla ludzi, dla kogoś seriale, które ja oglądam mogą być nie do zniesienia bo np. są brutalne lub ukazują przemoc. 


Ja lubię różne seriale, komediowe jak: „Teoria wielkiego podrywu”, „Dwie spłukane dziewczyny”, „Przyjaciele” czy Dwóch i pół” oraz mroczne thrillery i kryminały  jak: „Haniball”, „The Following”, „The Killing”, „The Fall”, „ Zabójcze umysły” jak również trzy serie CSI.


Dziś skupię się na tych mrocznych, bo lubię się czasem bać i próbować rozwikłać zagadkę  razem z głównymi bohaterami. W dzieciństwie marzyłam, żeby być jak Colombo czy Kojak - ale w żeńskiej wersji.:)


 

Jednym z moich ulubionych seriali jest amerykański serial „Hannibal”, który można było oglądać na kanale AXN. Dwa sezony już za nami, ale w tym roku czekana nas kolejny. Głównymi bohaterami są: Will Graham (jest psychologiem współpracującym z FBI) i dr Hannibal Lecter (również psycholog). Fabuła serialu koncentruje się na ich relacji, oczywiście są też krwawe morderstwa. Willa gra Hugh Dancy, nie umiem sobie wyobrazić kogoś innego w tej roli. W postać Lectera wciela się fenomenalnie Mads Mikkelsen. Will Graham ma swoiste umiejętności, potrafi wczuć się w rolę psychopaty i odtworzyć jego tok  myślenia. Hanniball jako jeden z najlepszych psychologów w kraju współpracuje z Willem, dla tego duetu nie istnieje zbrodniarz nie do złapania. Gdyby tylko Will wiedział z kim w rzeczywistości pracuje… Pojawiają się też poboczne postacie, równie ważne dla fabuły: jest ścigający morderców Agent specjalny Jack Crawford, jest dziennikarka, która wtyka nos w nie swoje sprawy i miesza tylko po to by mieć dobry materiał. Jest kolejny psycholog, przyjaciółka Willa, a później i Hannibala. „Hannibal” to historia mistrzowskiej manipulacji. Z odcinaka na odcinek serial jest coraz lepszy. Urzeka mnie postać Willa, jest taki…nie umiem tego określić. Patrzy się na niego  i ma się ochotę nim zaopiekować, bo ma się wrażenie, że sobie zupełnie nie radzi ze swoimi wizjami i myślami. Ulubioną czynnością Lectera jest o dziwo gotowanie, a raczej tworzenie dzieł sztuki z jedzenia (a mięso zostało dokładnie dobrane). Zbrodnie pokazane w serialu są brutalne i momentami straszne. Serial jest naprawdę dobry, choć jest w nim kilka rzeczy przesadzonych,  przekombinowana jest np. realizacja wizji Will’ego Grahama – „wahadło świetlne”, „migocące światła” hmmm nie wiem jak to inaczej nazwać. Tytuł sugeruje nam, że jest to serial o Hannibalu, ale czy tak jest? Czy  jest  dość Hannibala w Hannibalu...? 


 

Inny mroczny serial, który wciągną mnie w swoje sidła to „The Following”. Były agent FBI Rayan Hardy kontra seryjny morderca Joe Carroll, który został skazany za serię mordów na studentkach. W roli agent wcielił się Kevin Bacon, który dziewięć lat wcześniej schwytał Joe Carroll’a, nie jest on jednak już tym samym człowiekiem. Pogoń za Carrollem pozostawiła głębokie rysy na jego psychice. Byłego wykładowcę literatury i mordercę gra James Purefoy, który umiejętnie manipuluje ludźmi z problemami i cechami nieakceptowanymi przez społeczeństwo oraz najbliższych.  W taki sam sposób jak Charles Manson (morderca znany z działań kryminalnych w końcu lat 60) mówi „swoim poddanym” to co chcieliby usłyszeć, bawi się ich decyzjami oraz  uczuciami  i tworzy armię zabójców wykorzystywanych do swoich chorych potrzeb. W serialu ciekawi mnie ukazany motyw sekty/ kultu, choć i ten problem nie został dostatecznie zgłębiony. :( Zaskakuje mnie, jak jedna osoba może dyrygować całym tłumem, czy aż tak można wykorzystać słabości innych? przecież każdy ma inne słabości i potrzeby. Obejrzałam dwa sezony i chcę zobaczyć kolejny, aby przekonać się jak rozwinie się akcja, a ten będzie już za chwile. :)



 

Kolejnym serialem (znowu amerykańskim), który wciągnął mnie tak, że pierwszy sezon obejrzałam w dwa dni, był „The Killing”. Jego pierwowzorem był duński serial „The Killing”  (duń. Forbrydelsen), który zdobył kilka nagród. Brytyjczycy uznali go za najlepszy serial zagraniczny, a Amerykanie szybko nagrali 4 sezony serialu opartego na duńskim scenariuszu. W pierwszym sezonie zostaje zamordowana nastolatka, sprawę stara się rozwiązać Detektyw Sarah Linden, która do pomocy dostaje nowo przybyłego detektywa - Stephena Holdera. Sprawa miała szybko zostać rozwiązana, ale gdy już wydaje się że widzą światełko w tunelu, okazuje się, że pojawia się kolejny zakręt. W serialu pojawia się też świat polityki, na szczęście taką dawkę polityki oraz w taki sposób pokazaną jestem w stanie znieść. W serialu uwielbiam uszczypliwe komentarze Holdera, rzucane przez niego w najmniej oczekiwanym momencie. Do końca nie jesteśmy w stanie przewidzieć kto zamordował, a rozwiązanie jest zaskakujące. Głównych bohaterów grają Mireille Enos oraz Joel Kinnaman, którzy świetnie wcielili się  w swoje role. Obejrzałam też oryginalną wersje i o dziwo wole amerykańską, to jedyny taki przypadek. W kolejnych sezonach mamy też inne morderstwa, które próbują rozwiązań detektywi. 


 

Wreszcie serial, który jest nie amerykański tylko brytyjski „The Fall”. Seryjny morderca Paul Spector grany przez Jamiego Dornana terroryzuje kobiety w jednym  z miast w Irlandii Północnej. Do pomocy lokalnej policji przydzielona zostaje inspektor Stella Gibson grana przez Gillian Anderson. Zaczyna się interesująca gra. Morderca okazuje się terapeutą w ośrodku, pomaga m.in. pewnej parze po stracie syna. Sam jest ojcem dwójki dzieci i ma kochającą żonę.

Pani Inspektor jest twardą kobietą, która wykorzystując swoją pozycję zawsze dostaje to czego chce, nawet jeśli jest to  cudzy mąż. W przypadku tego serialu nie mogę się zdecydować komu kibicuję. Zawsze jest tak, że ktoś kto walczy ze złem jest pozytywną postacią, nawet jeśli ma swoje grzeszki. W tym przypadku irytuje mnie postawa i zachowanie Stelli Gibson. I choć neguję to co robi Paul Spector to sprawia on, że przez jego drugą twarz, tą którą pokazuje rodzinie, można go polubić. Nie jest jak typowy morderca, który również wyżywa się na swoich bliskich, jest czuły, kochający i przywiązany do nich. Z jednej strony widz kibicuje policji, aby znalazła mordercę kobiet, a z drugiej strony chce aby Paul przestał zabijać, zmienił coś w swoim życiu i nie krzywdził innych. Ciekawy jest minimalizm muzyczny w serialu, nie często można spotkać się z takim rozwiązaniem.


Uwielbiam seriale kryminalne, mogłabym je oglądać bez końca. I nie z powodu brutalności czy morderstw, ale z powodu łamigłówek, zwrotów akcji, mrocznych sytuacji, patologicznych umysłów. Wielu ludzi żyje w bańce, nie zdając sobie sprawy, że tacy ludzie i takie sytuacje zdarzają się w realnym życiu. Nie mówię żeby zaraz popadać w paranoję i z nikim nie rozmawiać czy nikomu nie ufać, ale warto wiedzieć co może na nas czyhać i zwyczajnie nie kusić losu.


Polecam te seriale miłośnikom dobrej kryminalistyki. 

Ell

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz